Jako że nadal żyję emocjami…

Jako że nadal żyję emocjami ostatniego meczu reprezentacji Polski, to pokusiłem się o napisanie jakiejś ciekawostki na temat kultury kibicowania. Jednym z ważnych aspektów atmosfery na stadionie są tak zwane football chants. Można to tłumaczyć jako przyśpiewki. Niemal każdy klub, każda kadra ma swoją własną, czasami kilka. Spektrum przyśpiewek jest niezwykle szerokie: od wulgarnych sloganów począwszy, po prawdziwe „hymny” kibicowskie.
Słyszeliście kiedyś kibiców Liverpoolu śpiewających „You’ll never walk alone”? To być może najbardziej rozpoznawalny na świecie przykład hymnu kibicowskiego stanowiącego integralną część tożsamości klubu.

Widzieliście kibiców Legii śpiewających Sen o Warszawie? W moim mniemaniu tworzy atmosferę na Lazienkowskiej nie ustepujacą od tej na Anfield.

Ale dzisiaj przyjrzymy się w miarę „nowej świeckiej tradycji” pośród kibiców Anglii. Nowej, bo rozpowszechniła się na stadionach EURO 2020.

Znacie Neila Diamonda i jego piosenkę „Sweet Caroline”? No to poznajcie:

Co ta piosenka ma wspólnego z Anglią? Nic. Neil Diamond jest amerykańskim artystą.

Co ma wspólnego z piłką nożną? Nic. Piosenka jest o miłości do uroczej Caroline.

Dlaczego jest więc angielscy kibice wybrali ją jako element futbolowej celebracji na stadionie? Nie wybrali.

Pożyczyli ją od… swoich wyspiarskich rywali – kibiców reprezentacji Irlandii Północnej.

Jeżeli byliście kiedyś na dużym wydarzeniu sportowym, to zapewne organizatorzy umilali wam czas puszczając z głośników muzykę. Czy to przed meczem, czy w przerwie, czy po ostatnim gwizdku. Repertuar jest często przypadkowy.

Tak też było w 2005 w Belfaście gdy gospodarze pokonali faworyzowanych Anglików 1:0. Irlandzcy kibice szybko podchwycili pozytywne emocje piosenki i celebrowali zwycięstwo w jej rytmie.

Od tego czasu Irlandczycy z Północy świętowali niemal każdy piłkarski sukces ze Słodką Karoliną. Nie jest wiec zaskoczeniem, że zabrali ją do Francji w 2016, gdy ich reprezentacja po raz pierwszy dołączyła do rywalizacji najlepszych zespołów kontynentu.

Laurów nie przywieźli, choć wrócili do domu w chwale.

Karolinie marzyła się jednak dalsza kariera, bo zagościła na europejskich stadionach ponownie w 2020 roku. Tym razem jednak nie za sprawą Zielono-Białych, bo im nie dane było wystąpić na tej imprezie.

Słodka Karolina wybrzmiała na wszystkich spotkaniach rozgrywanych przez… Anglię. Po końcowym gwizdku w meczu przeciwko Niemcom stało się oczywiste, że zostanie z Wyspiarzami na długo, może na zawsze.

Symbol upokorzenia z przekształcił się ostatecznie w symbol zwycięstwa. Nie brzmi logicznie? Nie musi. Kultura kibicowania rządzi się swoimi prawami. Być może przeważyła solidarność z krajanami ponad narodowymi podziałami. Być może historyczna angielska skłonność do „pożyczania”. A może po prostu zwykła chęć dobrej zabawy w sportowej atmosferze. To ostatnie chyba najważniejsze.

#mecz #uk #irlandia #sport #ciekawostki